'Walking like a one man army
Fighting with the shadows in your head
Living out the same old moment
Knowing you’d be better off instead
If you could only...'
Kiedy jest się czerwono oczy to nie trudno o pytania typu : 'kontakty?', 'wampir?'. Wkurzające uwierzcie mi... Założyłam sweter ze Slytherinu i czarną plisowaną spódniczkę-mundurek Hogwartu.
-Terra zejdź na dół twoja limuzyna czeka! Jest już Dracon, Emily i Jamie. - usłyszałam głos swojej matki. Nie miałam z nią najlepszych kontaktów zresztą jak z nikim z rodziny oprócz brata Tomasa, ale on ma 23 lata i rzadko do nas zagląda. Wzięłam swój kufer i pociągnęłam za sobą na dół. Za każdym schodkiem było słychać wielkie 'BUM'.
-Terra! Cholera ile razy ci mówiłam, że tym sposobem niszczysz schody?! - moja matka podbiegła do schodów.
- Mam te schody w dupie. - warknęłam i odgarnęłam czerwone włosy z twarzy. Moja matka groźnie na mnie popatrzyła, ale się lekko uspokoiła.
- Idź i nie zawiedź mnie w tym roku. - syknęła. Przewróciłam oczami i pociągnęłam kufer do wyjścia.
- Moje panele! - usłyszałam jeszcze mamę zamykając drzwi.
Wpakowałam kufer do bagażnika limuzyny i wepchnęłam się na tyły. Draco, Emily i Jamie już byli w środku i częstowali się szampanem.
-Chcecie się upić na rozpoczęcie roku? Mądre... - podniosłam brwi do góry.
-Daj spokój Ter! Chodź się napic! - Emily podała mi butelke. Odsunęłam od siebie szampana i spojrzałam przez okno. Samochody jechały spokojnie, a mugole mieli swoje zwykłe zmartwienia. Zauważyłam małą dziewczynkę, która namawiała mamę na lizaka i parkę, która trzymała się za ręce i patrzyła na siebie z uwielbieniem.
- Radość... - mruknęłam tak, że tylko ja mogłam się usłyszeć.
- Ter no nie bądź sztywna! - powiedział Jamie. Idiota. Zakochał się we mnie na czwartym roku i zarywa tak idiotycznie, że czasem mam ochotę mu przywalić. Spojrzałam na Dracona, który tak jak ja obserwował co się dzieje za oknem.
- Boże wy to obydwoje macie coś z głowami! Ja tam Draco nie poznaje! Nie pił całą podróż po ciebie. - wybełkotała Emily przystawiając się do Malfoy'a. Em zawsze jak się upiła podrywała Draco, dlatego miałyśmy przez to bójkę na imprezie z ówczesną dziewczyną Malfoy'a. Jednak Em w normalnym życiu nigdy by do niego nie zarywała. Woli dziewczyny. W zasadzie do mnie też zarywała na trzecim roku, ale jej przeszło. Kiedy dojechaliśmy na peron King's Cross nikt nic nie mówił. Tylko Emily czasem czkała. Nasz lokaj wyjął nasze bagaże, włożył do wózka i spojrzał na Emily.
- Panienka się upiła? - zapytał zdziwiony.
- Nie. Dostała czkawki, dzięki za dowózke dalej sobie poradzimy. - uśmiechnęłam się nie mrawo do lokaja, który zaniepokojony wsiadł do limuzyny. Trochę pomogłam pchać wózek Emily bo czasem się zataczała. Staneliśmy w czwórkę między peronem 9, a 10.
- O patrzcie! Czyścioszki! - usłyszałam głos znienawidzonego Rudzielca.
- Zamknij się Weasley. - warknęłam jedynie lekko obracając głowę, właściwie na niego nie patrząc. Wbiegłam razem z Emily na peron 9 i 3/4.
- Ter! Kochanie musimy poczekać na chłopaków! - nie przytomnie spojrzała na mnie Emily.
- Tak skarbie zaraz do nas przyjdą. - tak jak powiedziałam, tak się stało. Pierwszy wybiegł wściekły Draco, a za nim Jamie, który śmiał się jak Bellatrix.
- Draco...- zaczęłam. Chłopak pierwszy raz od dzisiejszego spotkania na mnie spojrzał.
- Udało by ci się wnieść kufer Jamiego? Ja wniose Emily bo ci idioci nie dadzą rady - spojrzałam z litością na Clevershoot'ów. Malfoy przytaknął głową i wziął kufer Jamiego.
- Clevershoot co ty się tak zataczasz? - usłyszałam Dean'a Thomasa. Odwróciłam się do niego, a moje złote oczy zmieniły się na powrót w czerwone.
- Zamknij się Thomas! - warknęłam. Obok niego stanęła Ginny Weasley. Miała długie, rude, proste włosy, piegi i obcisłą zieloną sukienke.
'Nie wierze' zdziwiona spojrzałam na Weasley'ówne, która wystroiła się jak na Bal Bożonarodzeniowy.
- A ty co Jackson wkońcu zgodziłaś się przelizać z Clevershoot? - za ich pleców wyłonił się Ron. Myślałam, że do niego podejde i mu złamę nos.
- Terra chodź. - usłyszałam głos chłopaka, który mnie zauroczył. James Loren z Hufflepuff'u stał za mną uśmiechając się a obok niego stała Kler La Rue.
- O cześć wam. - zarumieniłam się co na mojej bladej twarzy widać bardzo wyraźnie.
- Cześć Ter! Chodź do przedziału, zajeliśmy największy! - uśmiechnęła się Kler. Poszłam za nimi targając swój kufer i Emily a obok mnie szedł James z kufrem Em i Kler podpierająca Jamiego. Doszliśmy do największego przedziału w pociągu. Siedziali w nim Draco i Soul. Soul była z Ravenclaw i wszyscy do okoła się z niej śmiali bo miała na nazwisko Italia co w dosłownym tłumaczeniu dawało Dusza Włoch. Sama Soul nie była włoszką i nie nawidziła tego kraju.
- Hej Terra. Co się stało Clevershootą? - zapytała patrząc z nad książki.
- Upili się - spojrzałam na nich z niesmakiem. Usadowiłam ich po jednej stronie Dracona a sama usiadłam po drugiej.
- Macie jakieś informacje na temat misji Draco? - zapytała Kler. Malfoy spochmurniał.
- A temu co? Był taki zadowolony jak dostawał tą robotę - James ze zdziwieniem spojrzał na Malfoy'a. Obok naszego przedziału przechodziła Silena Crouge. Dziewczyna była z Gryffindoru, ale była naszym szpiegiem i zawsze wymykała się od Pottera i reszty.
- Nie wytrzymam z nimi! Wszyscy pieprzą o tym że jesteśmy śmierciożercami. - warknęła Silena opadając na miejsce obok Kler.
- Sil chowaj się - poleciłam dziewczynie, która spanikowana położyła się na podłogę przy drzwiach. Wszyscy wstrzymali oddech kiedy przechodził Harry Potter z Hermioną Granger. Spojrzeli na nas i Granger podeszła do naszego przedziału. Odsunęła drzwi a Silena schowała się pod siedzenie.
- Widzieliście Silene? - zapytała Hermiona.
- Nie - burknęłam.
- Spadaj szlamo! - dodała Emily. Hermiona zniesmaczona spojrzała na Clevershoot i zasunęła drzwi.
- O mały włos! - krzyknęła Silena, a ja zamarłam bo w tej chwili Ronald ją zauważył. Otworzył drzwi od naszego przedziału.
- Co ty u nich robisz Silena? - zapytał zdenerwowany. Crouge spojrzała panicznie po nas.
- Idiotka sama się tu wpakowała bo chciała sobie narobić kłopotu. - warknęła Kler z udawaną złością. Weasley przeniósł na nią wzrok.
- No ja nie wiem kto tu jest idiotą. - mruknął Ron i pociągnął zrezygnowaną Silene.
- Współczuje jej. Dlaczego ona dostała się do Gryffonów, a nie do nas? - mruknęłam wkurzona.
- Wiesz przecież że jej ojciec by ją wydziedziczył jakby dostała się do Slyhtu? - odezwał się James. Zapadła cisza i tylko pola za oknem pędziły nam przed oczami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz